Autor: Oli

  • Czysta Krew [True Blood] – czyli rednecki i wampiry

    No wiecie co dzieci emo? Weźcie sobie ten cały Zmierzch i wsadźcie tam gdzie światło nie dochodzi. Bo Zmierzch to jak delikatuśny wampirek przy serialu Czysta Krew [True Blood]. Kolejny serial HBO, który łamie na grzbiecie telewizyjnym potęgę współczesnego kina.

    (więcej…)

  • Mr. Brooks – idealny człowiek, idealny zabójca

    Bardzo lubię Kevina Costnera jako aktora a po „Mr. Brooks” stawiam go wysoko. W sumie nie zagrał inaczej niż zawsze, ale stworzył tak świetnie działający duet z innym dobrym aktorem (Williamem Hurtem), że aż zwala z nóg.

    Jeśli wydawało się, że nie można już bardziej poznać zabójce w filmie, to musicie zobaczyć „Mr. Brooksa„. Można bowiem pokazać zabójcę na tak wiele sposobów jakie wam się nie śniły. I sporo jeszcze tego zostało do odkrycia dla twórców fimowych.

    Pan Brooks ma takie życie w zachwycie. Jest właścicielem dobrze prosperującej firmy, ma kochającą żonę i córkę na studiach. Ma też Marshalla, pana alterego, który współdzieli z nim zamiłowanie do zabijania.

    (więcej…)

  • Świąteczne filmy

    Bez Kevina samego w domu nie ma świąt! I choć telewizja Polsat nastraszyła nas nieco, to jednak i w tym roku będziemy mogli zobaczyć ten film. Ale jakie filmy świąteczne również warto obejrzeć?

    (więcej…)

  • Top Ten Serialowy

    To jest mój Top Ten, co nie przeszkadza byście wpisywali swoje w komentarzach poniżej. Nie ukrywam, że znajdują się tu same seriale amerykańskie.

    Niestety, nie ma co ukrywać, że to co od dekady dzieje się w amerykańskich stacjach telewizyjnych niejednokrotnie przewyższa kinowe dzieła. Polskie seriale sobie daruję, bo wypadałoby by wpisać tylko dwa (kto zgadnie ich tytuły? dla ułatwienia dodam, że wyreżyserował je jeden człowiek). W sumie dla łatwości: niech to będzie po prostu TOP TEN seriali amerykańskich. Niekwestionowanym liderem w kategorii długości emisji jest Moda na Sukces, więc ja, wybaczcie, trochę inaczej, po swojemu do tego podejdę. Więc:

    dlatego omińmy oczywistą klasykę. Zaczynamy!

    (więcej…)

  • APOCALYPTO

    Apocalypto to jeden z moich ulubionych filmów.  Z podejrzliwością patrzyłam na Mela Gibsona – reżysera, który od Braveheart do Pasji sprawiał wrażenie, że chce zrobić nieuchwytne widowisko, w którym wolność, śmierć i miłość będą równie ostro zarysowane.  Dobra historia ujęta w perfekcyjnych zdjęciach. I niby wszystko gra, ale te filmy były dla mnie sztuczne. Szczególnie Pasja, gdzie ketchup wylał się na Nowy Testament. Ale z Apocalypto było już zupełnie inaczej. Dałam się nabrać i dałam się oczarować.

    (więcej…)