Autor: Oli

  • Obecność (The Conjuring) – witamy w świecie ładnych horrorów

    James Wan lubi bawić się horrorami.  Że potrafił stworzyć slasher, który ożywił gatunek – już wiemy od 2004 roku, gdy powstała „Piła”. Obecność to bardzo rozbudowany i ciekawy horror – Wan zwraca się bardziej w stronę „historii autentycznych” ale zamiast tworzyć kolejne dynamiczne straszydło wyreżyserował film po prostu… ładny w formie.

    (więcej…)

  • Wielki Liberace i wielki Michael Douglas

    Liberace na łożu śmierci wyznał swemu wieloletniemu kochankowi, że nie chce być zapamiętany jako „stara ciotka”. Cóż, ani książka Scotta Thorsona ani film Stevena Soderbergha nie uznały życzenia artysty. Ale to dobrze i dla niego i dla nas. Bo poznać taki świat od środka i w tak doborowym towarzystwie? Mili państwo kinomani – „Wielki Liberace” to wielki i wspaniały film rysowany znakomitymi kreacjami aktorskimi. Tego nie można odpuścić.

    (więcej…)

  • 4. American Film Festival. Szybki raport filmowy (Coldwater, Don Jon i najnowszy Jarmush)

    American Film Festival we Wrocławiu – czwarta edycja. To był zdecydowanie udany festiwal. Wykorzystałam do cna swój karnet i byłam ogółem na 25 seansach! Czyli wykorzystałam akredytację w 99 procentach. Opłaciło się. Zobaczyłam dużo dobrych filmów, dużo średnich ale oglądalnych, i zaledwie parę kiepskich.

    Oto kilka filmów na szybko (kolejność przypadkowa).

    (więcej…)

  • The East (2013). Zat Batmanglij i Brit Marling wrócili!

    To nie było takie palnięcie wałkiem po głowie jak The Sound of My Voive. Ale wciąż jest wspaniale. Wciąż chcę więcej takich filmów. The East to następna próba zajrzenia w „mózg” sekty, zamkniętej organizacji. Tym razem Brit Marling nie odwraca uwagi od kawałkowania sekty. Sama to robi. Jej bohaterka to szpic, który musi wejść do hermetycznej grupy i zajrzeć w ich najgłębsze sekrety – takie jej zadanie jako agentki FBI.

    (więcej…)

  • Cold Blooded (2012). Kręgosłupy moralne, badass i metafory. I kino akcji przede wszystkim

    Uwielbiam tak oglądać filmy. Naprawdę. To najlepszy sposób na świecie by dać się zaskoczyć. Nie wiedzieć nic. Strzępy informacji zaledwie, takie które tknęły cię by obejrzeć film ale nic więcej. Bez przeczytanej recenzji, bez obejrzenia trailera. Oczywiście ja wam to wszystko dam za chwilę poniżej. Ale możecie jeszcze się wycofać. Obejrzeć ten film na czysto. A potem tu wrócić i dowiedzieć się co miałam do napisania.

    (więcej…)