Kategoria: Kino amerykańskie

  • Amerykanin w Paryżu. Gene Kelly i porywający finałowy taniec

    Nie lubię Freda Astera i tego całego klepania butami. Wkurza mnie to. Taniec to taniec a jakieś obijanie się obcasami. Ale przypadkowe przełączenie na TCM i ten uroczy uśmiech przystojnego Gene’a Kelly’ego sprawił, że zapomniałam o tym, że nie lubię stepowania. Amerykanin w Paryżu to klasyka. Z wielu względów. Postaram się wymienić te najważniejsze.

    (więcej…)

  • Sunshine (W stronę Słońca)

    Ćpanie Słońca. Towar najwyższej wagi – ludzkość jest od niego uzależniona. Problem w tym, że odstawienie to śmierć. Więc gdy Słońce przestaje działać ludzkość zamiera w lodowym oczekiwaniu na koniec. Uratować świat może tylko bomba, której wybuch zadziała niczym reakcja łańcuchowa tworząc gwiazdę w gwieździe.

    Sunshine (W stronę Słońca – reż. Danny Boyle) to najlepszy film S-F jaki widziałam. Sceny, które wbijają w fotel i sycą oczy, niesamowita siła Słońca – tak przedstawiona, że jeśli obejrzycie ten film i Wam się spodoba już zawsze będziecie patrzeć inaczej na tą najbliższą Ziemi gwiazdę.

    (więcej…)

  • Dziewczyna z tatuażem / Girl with the dragon tattoo – reż. David Fincher

    Kiedyś mądry kolega od kina powiedział mi, że Fincher jest zbyt jednoznaczny w swym krytycyzmie zachodniej cywilizacji i choć zachwycają się ludzie jego „Siedem” i „Fight Clubem” to nie ma w tym nic nadzwyczajnego. W tych filmach Finchera.

    (więcej…)

  • Złote Globy 2012

    Złote Globy 2012 rozdane.  I albo filmy w tym roku stoją o poziom niżej niż w 2011 albo ja się częściej nudzę. Jakoś nie czuję Globów, choć fakt faktem nie widziałam ani „Spadkobierców” ani „Artysty”, które to wygrały. Ale nie o to chodzi. Nie czuję w ogóle tegorocznych nominacji – czy tylko mi się zdaje, że nie ma czegoś co by porwało czapki z głów? Sprawdźmy na podstawie Złotych Globów.

    (więcej…)

  • The Help / Służące

    Przeczytałam książkę, obejrzałam film i niestety muszę powiedzieć, że w ramach zainteresowania to było ciekawe doświadczenie. I tylko tyle.

    Kolejny film z cyklu: południowcy cierpią na kompleks Faulknera. Historia opowiedziana z punktu widzenia młodej wykształconej białej kobiety. Historia dość istotnego wątku w historii Stanów Zjednoczonych – rasizmu.

    Zarzut numer jeden, którego Amerykanie do dziś nie potrafią zrozumieć: zarzut Wuja Toma. Czyli schemat: biedni czarni, źli biali i dobrzy biali.

    Na forum iemdeba przeczytałam bardzo trafny komentarz świetnie ilustrujący ten film: „za każdą wspaniałą czarną kobietą stoi jeszcze wspanialsza biała kobieta”.  Oczywiście komentarz jest ironiczny a autor zaraz dodaje, że w końcu mamy 2011 rok i zamiast kolejnej historyjki o białych rozwiązujących problemy przydałaby się historia z perspektywy naprawdę silnej czarnej osobowości. ..

    Oczywiście, historia jest słuszna i poruszająca. Oto czarne służące w czasach mocno utrzymującej się reguły „równi, ale oddzielni” postanawiają opowiedzieć o swojej pracy. Paradoksy typu: kobieta, która wychowuje moje dziecko, dotyka go, podaje mi jedzenie, nie może korzystać z mojej toalety, bo może przenosić choroby. Kompletna ignorancja została zrównana z totalną głupotą.

    (więcej…)