w poszukiwaniu tego jedynego filmu

A co uważasz o filmach?

Był taki jeden. Nie pamiętam tytułu. Był o dwóch dziewczynkach, które przeszły pod opiekę dziwacznej ciotki. Nie była to zbyt odpowiedzialna kobieta. Pozwalała im robić co chciały. Właściwie chodziło jej tylko o jedno. Aby wędrować. Jedna z sióstr zdenerwowała się odmiennością ciotki i wyniosła się z domu. Druga natomiast została z nią. I kiedy ludzie przyszli ją odebrać, uciekły. Znikły. Ciągle wracam myślami do tego filmu. Boję się, że pewnego dnia zapomnę o nim


Nie zapomniałam.

To było bardzo dawno temu, i nie pamiętam nawet jak dawno. Jakiś dobry dzień, prawie noc. Telewizyjna jedynka lub dwójka, naprawdę późno w nocy. Albo przynajmniej tak pamiętam. I ten film, o którym przypomniałam sobie już jako całkiem dorosła osoba. A gdy sobie przypomniałam o nim to przypomniałam sobie również, że to był najlepszy film jaki kiedykolwiek widziałam i nigdy już nie zobaczę innego – taka pewność, która zabiera człowiekowi duszę gdy zakocha się raz na zawsze.

Wykorzystałam każdą ścieżkę internetu, gdy podłączyli mi pięknie działające łącze w akademiku we Wrocławiu. Niestety, były tylko informacje, parę zdjęć, strzępy wideo. Ale nie było samego filmu.

Odezwała się kumpela, która wyjechała parę lat temu do Stanów. Po krótkiej i nieśmiałej prośbie przesłała mi książkę, według której został zrobiony film. Pamiętam dokładnie – choć angielski pisany znam dobrze i nie sprawia mi trudności, to fabuła w tym języku staje mi okoniem przy czytaniu. Ale akurat nie ta książka. Skończyłam ją w parę godzin jadąc w pociągu, wracając do Wrocka.

Raz przeżyłam (nie pamiętam czy jeszcze przed książką czy zaraz po lekturze) zgrozę. Było wolne na studiach, byłam w domu, rodzice dostali jakąś promocję na tefała czyli HaBeO za darmo na jakiś czas. Nudziłam się już któregoś wolnego i włączyłam telewizję, choć mocno już byłam przez te studia od niech odzwyczajona (zostało mi do dziś). Leciały napisy. Do tego filmu. the End.

Potworne uczucie. Przez chwilę nawet myślałam, że przez swoją złość cofnę czas.

Od tego momentu zaczęłam uczciwie i perfekcyjnie sprawdzać program telewizyjny. Opłaciło się, bo internet (torrenty, emulki i wszystko inne zawodziło) nie dawał szans, nawet żadnego DVD z amazona. A telewizja tak. Ten film puścił później program Cinemax. Oczywiście nagrałam go na kasetę VHS.

Wiecie co? Wcale się nie bałam, siedząc wtedy przed telewizorem, że się mocno rozczaruję. Że to wcale nie ten film, nie najlepszy film jaki widziałam. Wcale a wcale. Tak naprawdę byłam przerażona. Bo nie pamiętałam by żaden film kiedykolwiek zrobił na mnie takie wrażenie. I byłam przerażona, że to było jednorazowe i już żaden mnie tak nie poruszy. Że zostanie mi tylko wspomnienie.

Obejrzałam. Po raz drugi w życiu.

Housekeeping – reż Bill Forsyth, scenariusz również Bill Forsyth na podstawie powieści Marylinne Robinson pod tym samym tytułem; produkcja USA, 1988 rok.  W roli głównej: Christine Lahti.

Pokazałabym Wam trailer tego filmu, ale internet milczy nawet w tej sprawie.

To bardzo dziwne uczucie. Każdy z Was ma na pewno taki film, którego będzie bronił z całych sił i obrazi się na resztę ludzkości jeśli usłyszy słowo krytyki. Każdy ma taki film. Wpisujcie je tutaj proszę. I  choć raz nie krytykujmy swych gustów. Dalej, wpisujcie swoje filmy! 🙂

6 odpowiedzi na “w poszukiwaniu tego jedynego filmu”

  1. „Nakarmic kruki” C Saury z 1976 r.
    Po raz pierwszy widziany w wieku wczesnonastoletnim, pozniej wielokrotnie. Dzielo wybitne, jak wiadomo, z rewelacyjna Ana Torrent. Dla mnie poruszajacy klimat zagubienia dziecka w swiecie doroslych. Smutnych oczu glownej bohaterki nie da sie zapomniec. Plus niesmiertelna i moja ukochana piosenka Porque te vas.

  2. Jest taki jeden film… Totalna rozrywka, nic głębokiego, po prostu zabawa. To „Ostatni skaut” z Brucem Willisem. Oglądałem go co najmniej 30 razy. I jak leci w tv mogę go oglądać od nowa.
    Jest jeden problem. Uwielbiam ten film tylko w jednej wersji z charakterystycznym tłumaczeniem. Mam ten film na VHS-ie właśnie w tej jednej jedynej i niepowtarzalnej wersji z lektorem. Teksty z tej wersji znam na pamięć. Inne tłumaczenia masakrują mi ten film.
    „Woda jest mokra, niebo jest niebieskie, ale nie wszystko jest tak oczywiste, młody” – cudo!

  3. No i jeszcze mi się przypomniało… I nie będę oryginalny. Prawie każdy facet go uwielbia. Film, który mogę oglądać zawsze i mi się nie znudzi to „Psy” Pasikowskiego. To chyba jedyny film w polskiej kinematografii, gdzie Ubek jest postacią pozytywną i widz czuje do niego sympatię. Może dziwnie pojętą, ale jednak sympatię.

  4. jeden film? nie da rady… to tak jak z ulubioną płytą – nie wiem jak dla Was – dla mnie nie wykonalne; wszystko zależy od nastroju, pogody, pory roku, pory dnia … z tysiąc najlepszych by trzeba było wziąć pod uwagę 😉
    spróbujmy więc ograniczyć to do pierwszej 10-ki; wybór może się wydać lekko schizofreniczny, ale jak tu z całego wszechświata filmów wybrać ten jeden … kolejność całkowicie przypadkowa:
    1. Chłopcy z Ferajny
    2. Kasyno
    3. Wściekły Byk
    4. The Doors
    5. Urodzeni Mordercy
    6. Forrest Gump
    7. Nocny Kowboj
    8. Easy Rider
    9. Hair
    10. Mechaniczna Pomarańcza

    to jak mówię – to tylko jedna z możliwych „pierwszych dziesiątek”; ale są to takie moje „drogowskazy”, które na różnych etapach mojego życia były dla mnnie wyznacznikami jakości w kinie. Pozdrawiam. M.

  5. Dzięki Radek:) jak to mówią: pod latarnią najciemniej/ imdb to pierwsze miejsce gdzie powinnam szukac trailera

Możliwość komentowania została wyłączona.