Era Nowe Horyzonty Wrocław 2010 (1) – wstęp

22 lipca 2010. Wrocław wypełniony jest festiwalem Era Nowe Horyzonty. To już dziesiąta edycja. We Wrocławiu wszędzie powiewają niebieskie loga ENH, miasto oblegają ludzie z plakietkami i niebieskimi koszulkami, które niedawno odebrali w Mediatece. My też takie mamy na sobie. I zawijamy na miasto zanim pochłonie nas piekło… to znaczy kino.

Festiwalowa mania i chęć przynależności do tego jest silniejsza. Mimo zaproszeń nie dostajemy się pierwszego dnia na seans „Enter the void”. Kino czeka nas dopiero na drugi dzień. Za to wieczorem 22 lipca Mike Patton i Mondo Cane na Wyspie Słodowej.

Czytaj dalej „Era Nowe Horyzonty Wrocław 2010 (1) – wstęp”

Kino Milenium a kino Rejs + Multikino w Słupsku

W sumie porównywać kino Milenium a kino Rejs to jakby porównywać gulasz z naleśnikami. Oba kina praktycznie nie mają swojej „kontry” wobec siebie i nie chodzi wcale o to, że kwadrat na Starym Rynku przestanie wyświetlać w niedługim czasie filmowe premiery. Do tego dochodzi niecierpliwie wyczekiwane otwarcie Multikina w CH Jantar. Zapraszam do lektury, a później dyskusji – o sytuacji rynku kinowego w Słupsku.

Czytaj dalej „Kino Milenium a kino Rejs + Multikino w Słupsku”

Festiwal Era Nowe Horyzonty – Wrocław rules;)

ENH 10 we Wrocławiu już w lipcu. Czyli Era Nowe Horyzonty. Kto nie słyszał o tym festiwalu zachęcam do lektury. Ale nie po to by dowiedzieć się jaka och ach ta impreza jest wspaniała, ale czy warto się karnąć na Dolny Śląsk tylko z powodu sympatii do sztuki zwanej kinem.

Link do oficjalnej strony ERA NOWE HORYZONTY

Szczerze mówiąc: zawsze warto i to dotyczy prawie każdego festiwalu filmowego.

Czytaj dalej „Festiwal Era Nowe Horyzonty – Wrocław rules;)”

Witajka i trochę o mnie

moviePo prostu będę tu wrzucać swoje opinie, recenzje, analizy, albo cokolwiek – o filmach.

Kino znam od zawsze. Zaczynało się od tysięcznego obejrzenia Terminatora 2 na startej kasecie VHS,  poprzez próby wysiedzenia w słupskich kinach, czy też przebrnięcia przez filmy przerywane reklamami w telewizji (czy może na odwrót?). Potem dwa lata studiów na seminarium – historia kina do utrwalenia plus mnóstwo starych filmów o 9 rano – idealna pora dla studenta, ale dawało się radę.

Mimo „prania mózgu” jakiemu poddałam się na owym seminarium nie prycham obrzydzeniem na kino masowe, rozrywkowe, komercyjne. Choć pewnie wielu studentów i absolwentów filmoznawstwa odrzuca od siebie tę niegodną stronę kina, życzliwie zostawiając jedynie filmy Tarantino na półce.

Mnie, mimo wielu starań, nie udało się zostać snobem.

Trudno mi zrezygnować z kina akcji i komedii romantycznych. Lubię kino komercyjne, bo widzę w nim kawał dobrego rzemiosła. I dla mnie takie kino też jest sztuką. Lubię ambitne kino i wielbię Bergmana, Tarkowskiego i jemu podobnych. Po prostu lubię kino – więc będzie tu o wielu filmach. Niekoniecznie znanych, niekoniecznie niszowych.

Zapraszam do czytania:)